wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 2



Rano wstałam chwile przed 7 i nie miałam na nic ochoty, no ale do szkoły trzeba iść. Poszłam się umyć i ubrać klik. Wzięłam jeszcze torbe na trening i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kanapke i siadając przy stole zaczęłam jeść. Troszeczke się zamyśliłam a ocknęłam się dopiero jak ktoś zadzwonił. Nie chciało mi się wstawać więc tylko krzyknęłam  "Harry wejdź" a po chwili mój przyjaciel stał obok mnie
H: a ty co taka nie w sosie dzisiaj?
Em; a nie wiem, nic mi się dzisiaj nie chce
H: choroba zwana leniem
Em; haha śmieszne, wiesz. Właśnie będziesz na treningu?
H: no pewnie, tak jak zawsze
Em; przynajmniej na ciebie można liczyć
H: a co się stało?
Em; a nic nic, idziemy?
H: tak, daj tą torbe - powiedział a ja podałam mu torbe na trening i ruszyliśmy do szkoły. Lekcje minęły bardzo szybko, a do tego odwołali nam ostatnią, więc mieliśmy godzine do treningu. Poszliśmy w nasze ulubione miejsce, czyli taki jakby stadion za szkołą. Przez cały dzień nie widziałam Matta, więc nie miałam aż takiego humoru jak zawsze. W pewnym momencie coś powiedziałam i zaczęłam uciekać przed Harrym a on zaczął mnie gonić, po chwili mnie złapał i zatargał do reszty. Usiadłam mu na kolanach i zaczeliśmy sobie gadać, bardzo lubiłam przychodzić tam całą paczką i gadać tak jak dzisiaj. Rozmawialiśmy sobie a ja dostałam smsa, gdy odblokowałam telefon zobaczyłam że jest od Matta. Ucieszyłam się, ale gdy tylko go przeczytałam miałam ochote zamknąć się w pokoju na całe wieki. Rzuciła telefonem o ziemi, wzięłam plecak i zaczęłam iść. Przyjaciele byli zdezorientowani, ale pewnie przeczytali tego smsa. Jak on mógł, co ja takiego zrobiłam? Znudziłam się mu po prostu. Łzy leciały po moich polikach jak strumienie. Mogłam się tego spodziewać, bo w końcu nie jedną dziewczyne tak potraktował, ale myślałam że ze mną będzie inaczej. Złudne nadzieje. Szłam przed siebie, ale nie za długo, bo ktoś chwycił mnie za ręke, odwrócił w swoją stronę i mocno przytulił. Mogłam się spodziewać że to będzie Harry, w końcu on zawsze jest przy mnie. Plecak spadł z mojego ramienia, a ja jeszcze mocniej przytuliłam się do Hazzy, a ten mnie uspokajał i głaskał po głowie i plecach. W końcu podniósł mój podbrudek, spojrzał w oczy i powiedział
H: słuchaj Matt to zwykły dupek, zadufany w sobie. On lubi bawić się sercem dziewczyny, każdej, bez wyjątku. On się już nigdy nie zmieni, uwierz  mi. Znajdziesz takiego który będzie na ciebie zasługiwał, a nie jakiegoś koleś któremu podoba się widok skrzywdzonej przez niego dziewczyny.
Em: no tak ale ja myślałam że on będzie inny, że się zmieni
H; takie osoby jak on się nie zmieniają. No mała, głowa do góry i idziemy - powiedział ocierając moje policzki 
Em: dzięki Harry, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła
H; a ja nie wiem co bym zrobił bez ciebie - powiedział i uśmiechnął się do mnie co od razu odwzajemniłam. Wziął mój plecak w jedną ręke, a drugą mnie objął i poszliśmy do reszty. Usiadł, rozłożył nogi żebym mogła usiąść, a swoje nogi przerzuciłam przez jego lewą noge. W zwyczaju mieliśmy tak siedzieć jak ktoś miał gorszy dzień, wtuliłam się w niego, a on obiął mnie rękami. miał koszule więc zaczełam się 'bawić' jego rękawem od bluzki.
Amy; Em tak nam przykro, ale teraz wiesz że to był zwykły dupek
Em; co prawda to prawda, a właśnie mój telefon jeszcze żyje?
Katie; tak, masz szczęście że tylko troche poobdzierany jest
Em; a to jest znak że jest bardzo dobry. Dobra mamy 14,45 za pietnaście minut mamy trening, czas się zbierać - powiedziałam po czym wszyscy wstali i ruszyliśmy w strone sali gimnastycznej naszej szkoły, gdzie miałyśmy trenig. Ja i Katie poszłyśmy do szatni a reszta na trybuny. Trening był dzisiaj dość męczący, bo w końcu jutro mecz. Dowiedziałyśmy się że mecz jest o 12 u nas w szkole i będą wszyscy uczniowie naszej szkoły. Po tym komunikacie, poszłyśmy się przebrać do szatni i wyszłyśmy przed szkołe gdzie czekała reszta. Razem ruszyliśmy, ale po przejściu kilku ulic wszyscy oprócz mnie i Hazzy się rozeszli
Em; Harry dzięki że wtedy mnie zatrzymałeś, że byłeś przy mnie
H;jesteśmy przyjaciółmi, więc wiesz, zawsze będe przy tobie
Em; najlepszymi
H: no fakt, najlepszymi
Em; no to do jutra - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek
H; no pa i nie przejmuj się nim
Em; nie mam zamiaru
H: i oto chodzi. Pa - powiedział i zniknął. Ja poszłam do domu, przy kolacji gadałam z rodzicami o jutrzejszym meczu. Gdy skończyłam poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i usiadłam wygodnie z nim na łóżku włączając telewizor. Weszłam na fejsa i twittera, ale nic ciekawego nie było. Jak miałam w zwyczaju napisałam tweeta  Normalnie zdycham po dzisiejszym treningu. Już jutro mecz z @Katie_McKenzi musimy im dokopać ;D I dziekuje @Harry_Styles za dzisiaj. Wiesz za co ;* ;D napisałam i wyłączyłam kompa. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić, spojrzałam na wyświetlacz i okazało się że to Harry
Em: No hej co tam? coś się stało?
H: e nie, ale mi się nudzi
Em; o bidulek, to przyjdź do mnie, obejrzymy coś i jak chcesz to możesz zostać na noc
H: zaraz będe - powiedział i się rozłączył. Troche ogarnęłam w pokoju i usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zeszłam po schodach i poszłam otworzyć
Em: zapraszam pana nudzi mi się - powiedziałam i wystawiłam mu język
H; a dziękuje - zaśmiał się
Em: mamo Harremu się nudziło więc zaprosiłam go do nas na noc, może prawda?
mEm; no pewnie, cześć Harry
H: Dobry wieczór 
M: chodź weźmiemy jakieś picie i idziemy na góre - powiedziałam i pociągnęłam go za ręke do kuchni. Wzieliśmy szklanki i sok i poszliśmy do mnie do pokoju - co robimy?
H; skajpajujemy z resztą?
Em; no pewnie, tylko musze lapka włączyć - jak powiedziałam tak też zrobiłam. Po chwili gadaliśmy już z resztą naszej paczki na skypie
Amy; a ty Harry co? Dlaczego nie u siebie?
H: nudziło mi się więc przyszedłem do Em. A co?
Amy; a nic, tak z ciekawości pytam
Josh; ludzie chyba się zakochałem
Tom; w kim?
Josh; nie powiem
Katie; no weź gadaj
Amy; powiedziałeś a to powiedz b
Josh; no nie powiem wam
Em; oh no weź mów
H; stary no, dalej
Josh; w Lily
Em; w tej Lily? o.0
Tom; to życzę powodzenia
Amy; idź do niej zagadać jutro na meczu
Josh; taki miałem plan
Em; ej dobra my spadamy, bo jeszcze film mieliśmy obejrzeć a na jutro trzeba się wyspać
Katie; no właśnie ja też lece
 Amy; ok to pa wam czopki
Josh; na razie
Tom; pa - powiedział ostatni i się wyłączyliśmy. Harry chciał oglądać jakiś horror a ja nie miałam nic do gadania. Jakoś w połowie chyba usneliśmy.

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 1


    



Mój dzień zaczął się tak jak zwykle. Czyli pobudka, poranna toaleta, szybkie śniadanie i szkoła. Jak zawsze wstałam o 7, poszłam się ubrać klik i lekko pomalować. Spakowałam wszystko to co było mi na dzisiaj potrzebne, czyli masę książek i zeszłam na dół na śniadanie w postaci musli z mlekiem. Już prawie kończyłam jeść aż ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko poszłam je otworzyć i nie patrząc kto przyszedł wpuściłam gościa do środka. Nie musiałam patrzeć kto to bo wiedziałam że to mój najlepszy przyjaciel Harry. Zawsze po mnie rano przychodził. Szybko dokończyłam śniadanie, wzięłam plecak i ruszyłam. Przed bramą się jednak zatrzymałam bo Harry nie szedł za mną.
Em: no co jest? czemu nie idziesz?
H: bo się ze mną nawet nie przywitałaś - powiedział a ja się zaśmiałam. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek - już lepiej - powiedział i ruszyliśmy do szkoły. Gdy już byliśmy poszłam do mojej szafki odłożyć niepotrzebne książki. Akurat podszedł do mnie mój chłopak
M: cześć - powiedział i mnie pocałował
Em; no hej. Co tam? Macie dzisiaj trening?
M: no tak, więc raczej dzisiaj się nie spotkamy
Em; no to szkoda, wiesz ja musze już lecieć bo zaraz mam lekcje
M: no ale chyba się nie obraziłaś co?
Em; no co ty. Po prostu musze iść. Pa - powiedziałam i odeszłam. Jak zwykle trening był ważniejszy ode mnie. No ale co się dziwić jest kapitanem więc musi być, a poza tym niedługo mają mecz więc tym bardziej. Gdy weszłam do sali nauczycielki jeszcze nie było. Usiadłam jak zawsze z Harrym, przed nami siedziały dziewczyny a za nami chłopacy. Odkąd pamiętam trzymamy się razem, czy kino czy pizza zawsze razem. Rozmowe przerwała nam babka od biologi. Lekcje szybko nam mijały. Zostało jeszcze tylko 15 minut do końca matematyki. Widziałam że Harry wyrywa kawałek kartki i coś na niej pisze, a później podaje ją mi
Dzisiaj u mnie czy u ciebie? ;)
U mnie, mam wolną chate ;D odpisałam mu i oddałam karteczke. Gdy zobaczył co jest na niej napisane uśmiechnął sie do mnie co ja odwzajemniłam. Od razu po dzwonku udałam sie na chwile do swojej szafki, a po chwili kierowałm się z naszą paczką w strone domu. Po jakimś czasie nasze drogi się rozeszły i zostałam ja z Hazzą. Szliśmy i sie wygłupialiśmy, śmialiśmy i darliśmy na całego, a ludzie patrzyli na nas z rozabawioną miną, bo już nas znali. Gdy doszliśmy do mnie, zostawiliśmy plecaki na korytarzu i poszliśmy do salonu
Em; chcesz coś do picia?
H: sok poprosze
Em; sok 2 razy. Zamówienie przyjęte, już sie robi - powiedziałam i się uśmiechnęłam a on tylko się zaśmiał. Po chwili wróciłam z dwoma napojami i jakimiś chipsami
Em; Harry musimy pogadać
H: zerwałaś z Mattem?
Em;  nie skąd ci to do głowy przyszło?
H: a bo jak wróciłaś do klasy do byłaś taka troche smutna
Em; yhmm.. dobra mniejsza z Mattem. Pamiętasz jak kiedyś rozmawialiśmy o xfactor?
H: no tak
Em; no to oni niedługo mają w Londynie przesłuchania i to dla ciebie ogromna szansa
H: no nieby tak, ale sam już nie wiem
Em; ale Harry zobacz,jeśli cie przyjmą, a napewno tak będzie to jest dla ciebie taka szansa na wybicie, że wiesz. W końcu będziesz mógł robić to co kochasz
H: eh... no dobra, ale pomożesz mi?
Em; oczywiścia Harry, zawsze - powiedziałam i mocno go przytuliłam - to jak idziemy do ciebie wybrać piosenke i poćwiczyć?
H: to chodz - odpowiedział mi i razem ruszyliśmy do jego domu. Wspólnie wybraliśmy piosenke Isn't she love. Harry poćwiczył jakąś godzinnke i przyszła jego mama, chciał jej o tym powiedzieć przy mnie, więc gdy usłyszeliśmy otwieranie się drzwi ruszyliśmy w strone kuchni, gdzie zawsze idzie jego mama jak wróci z pracy
H: cześć mamo
Em; dzień dobry pani 
mH; no cześć dziecie, ale się zmęczyłam. Matko
H: bo mamo musze ci coś powiedzieć
mH; zamieniam się w słuch
H: no bo... postanowiłem wziąść udział w xfactorze
mH; naprawde? no wreszcie synku. Bardzo się ciesze i coś czuje że to też sprawka Emily
H: tak to ona przemówiła mi do rozsądku
mH; wreszcie ktoś potrafi do ciebie trafić, a kiedy przesłuchanie?
Em; za 3 dni w Londynie
mH: dobra, to lećcie dzieci - powiedziała a Harry chwycił mnie za ręke i poszedł w strone schodów lecz przed nimi się zatrzymał
H: Em bo ja mam takie małe pytanie
Em; o co chodzi?
H: pojedziesz ze mną tam? Wiesz i z moją rodziną?
Em; no pewnie Harry, jesteśmy przecież przyjaciółmi więc odmowa wogóle nie wchodzi w grę
H: dziękuje - powiedział po czym mnie przytulił - ale zaraz zaraz, ty nie masz czasem meczu za trzy dni?
Em; nie ja mam za 2 dni, Matt ma za 3
H: to dobrze
Em: wiesz co ja będe lecieć, bo musze się pouczyć i wyspać, bo mam ciężki trening jutro
H: poczekaj odprowadze cie
Em: okej. Gotowy? 
H; tak, mamo ide odprowadzić Em do domu
mH; dobrze
Em; do widzenia
mH; do zobaaczenia Emily  - odpowiedziała a mu po chwili kierowaliśmy sie w strone mojego domu jak zwykle się wygłupiając. Gdy doszliśmy, dałam mu buziaka w policzek i weszłam do domu. Zjadłam kolacje i przy pkazji pogadałam z mamą, później wzięłam plecak i ruszyłam do mojego pokoju gdzie odrobiłam lekcje i pouczyłam się. Wszystko zajęło mi jakieś półtorej godziny. Gdy skończyłam weszłam jeszcze na fb i tt. Dodałam tweeta Sukces osiągnięty a jeszcze większy za 3 dni z @Harry_Styles a za 2 dni mecz z @Katie_McKenzie nie moge się doczekać ;D. Opublikowałam i wyłączyłam laptopa. Szybko poszłam wziąść kąpiel i poszłam spać, przed tem oglądając jeszcze MTV.


poniedziałek, 6 maja 2013

Coś o mnie ;)

 No więc tak, od dzisiaj zacznę prowadzić bloga, który jest moim pierwszym. Od razu za wszystkie błędy, które się pojawią przepraszam ;) Mam nadzieje, że kogoś ten blog zaciekawi. Więc do pierwszego rozdziału :D