wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 4


Rano smacznie sobie spałam, aż poczułam że ktoś zaczyna mnie budzić. Zdezorientowana powoli otworzyłam oczy, a nad sobą zobaczyłam Hazzę

Em; Co jest?
H: Musisz wstawać, bo niedługo pojedziemy
Em; Okej, już wstaje
H: Pomóc ci?
Em; Pewnie jeśli się za mnie ubierzesz to nie ma problemu - zaśmiałam się
H: Za ciebie to może nie, ale ciebie czemu nie
Em; Hah marzenie - powiedziałam i wystawiłam mu język - dobra to w co by się tu ubrać? - powiedziałam i zajrzałam do torby, po chwili wyjęłam z niej ubrania i poszłam do łazienki. Tam zrobiłam wszystko co powinnam i wróciłam do czekającego na mnie Harrego w pokoju

Em; Idziemy?
H: Tak chodź. ładnie wyglądasz
Em; Dziękuje - uśmiechnęałam się do niego - zestresowany?
H; No troche
Em; Spokojnie będzie dobrze - powiedziałam i weszliśmy do kuchni, gdzie siedzieli już rodzice Harrego i jego siostra Gemma. Po śniadaniu udaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy. Po jakiejś godzinie byliśmy na miejscu. Harry poszedł się zapisać, a gdy wrócił to zaczął powtarzać. Gdy za chwile miał wejść wszyscy poszliśmy za kulisy, on przez chwile rozmawiał z prowadzącym, a gdy miał wchodzić to przytulał każdego po kolei

H: Em dzięki że tu jesteś
Em; To dla mnie przyjemność, będzie dobrze zobaczysz - powiedziałam, dałam mu buziaka w policzek i szeroko się uśmiechnęłam. Poszedł zaśpiewał i przeszedł dalej. Byłam z niego taka dumna. Zbiegł ze sceny, najpierw przytulała swoją mamę i resztę a na końcu mnie, gdy mnie przytulał podniósł mnie do góry i zaczął okręcać dookoła własnej osi

H: Dziękuje to dzieki tobie
Em; Ale to ty śpiewałeś nie ja
H; Ale ty mnie do tego namówiłaś
Em; Ale..
H; Nie ma żadnego ale to dzięki tobie i już - powiedział i mnie postawił na ziemie
mH; To chodzcie może na jakąś kawe i przyjdziemy tu za godzine bo za półtorej mają być wyniki
G: Dobry pomysł mamo - powiedziała Gemma i poszliśmy. Wypiliśmy po kawie i zjedliśmy po jakimś ciastku i wróciliśmy. Wszyscy chodzili zestresowani. Właśnie ogłaszali wyniki i ..... Harry niestety nie przeszedł. Schodząc ze sceny zaczął płakać, rozmawiał z prowadzącym a ja jak na niego patrzyłam to sama zaczęałam płakać, wiedziałam że to przeze mnie. Gdybym go tak nie namawiała, nie było by tego. Troche odeszłam od niech, a po chwili słyszałam jak Hazz pyta się gdzie jestem.

H: Em co jest?
Em; Harry tak mi przykro, to moja wina, gdybym cie do tego nie namawiała to...
H: Em przestań pieprzyć. To nie jest twoja wina. Po prostu tak musiało być. No chodz tu- powiedział a ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam
Em; Naprawę mi przykro - powiedziałam a on mnie tylko mocniej przytulił. Gdy obydwoje już się uspokoiliśmy ruszyliśmy wszyscy w stronę wyjścia. Już mieliśmy wychodzić aż zaczepił nas jakiś napakowany facet
f; Ty jesteś Harry Styles prawda? Chodź ze mną - powiedział a Harry spojrzał na nas zdezorientowany. Po chwili wziął mnie za rękę i razem szliśmy za tym facetem. Okazało się że jury wzięli jego i 4 innych chłopaków żeby coś im ogłosić. Mnie przekierowali na inny korytarz żebym tam na niego czekała. Po jakimś czasie drzwi otworzyły się z hukiem, a na korytarz wleciał szczęśliwy Harry z tamtymi chłopakami. Podbiegł do mnie i mocno chwytając mnie w pasie. podniósł do góry i znowu zaczął okręcać.

H: Dostałem się!!! Będę w zespole, rozumiesz?! DOSTAŁEM SIĘ!!!!
Em; Harry nawet nie wiesz jak się z tego ciesze - powiedziałam i wtuliłam się w niego. Po chwili razem szliśmy do wyjścia gdzie czekała jego rodzina. Gdy doszliśmy wszyscy zaczeli  mu gratulować. W końcu udaliśmy się do samochodu i jechaliśmy do Holmes Chapel. Okazało się że za tydzień Harry ma zjawić się w tym budynku z torbą, bo przez czas aż będzie w programie muszą gdzieś tam zamieszkać. Gdy dojechaliśmy pod dom Hazzy poszłam po swoją torbę i miałam iść już do domu

mH; Emily a ty gdzie?
Em; Ja już pójdę do domu
mH; A nie zostaniesz na kolacji?
Em; Z przyjemnością ale rodzice już do mnie dzwonili żebym wracała do domu
mH; No szkoda, ale bardzo ci dziękuje
Em; To ja dziękuje za gościnę, pa Gem - powiedziałam i przytuliłam siostre przyjaciela
H; Odprowadze cie
Em; No co ty to tylko kawałek sama dojdę
H; Ale ja chce cię odprowadzić
Em; No okej. Dobranoc - powiedziałam i wyszliśmy. Po 10 minutach byliśmy pod moim domem.
H; Em nawet nie wiem jak mam ci dziękować że mnie do tego namówiłaś
Em; Przestań nie ma o czym gadać - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. On spojrzał mi w oczy i powoli zaczął sie zbliżać. Od jakiegoś czasu czułam coś więcej do niego niż tylko przyjaźń, ale nie wiem czy to odpowiedni moment jeżeli on za tydzień wyjeżdża i może go nie być nawet przez 2 miesiące. Lekko musnął moje usta i się ode mnie odsunął

H: Em bo ja... ja od jakiegoś czasu czuje do ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń
Em; Harry nie zrozum nie źle, ja też darze cię większym uczuciem, ale nie wiem czy to odpowiedni moment. Zobacz za tydzień wyjeżdżasz i może cie nie być nawet 2 miesiące albo więcej. Po prostu jak nie wyjdzie to ja nie chce cię stracić, bo jesteś dla mnie strasznie ważny
H; Em ja cie rozumiem, ale prosze cie chociaż spróbujmy.
Em; No dobrze - powiedziałam a on szeroko się uśmiechnął i pomazał swoje cudne dołeczki. Po chwili patrzenia się na mnie ponownie mnie pocałował ale tym razem troche dłużej
H; Kocham cię Em
Em; Ja ciebie też Harreh - powiedziałam a on mnie mocno przytulił
H: Jutro przyjde. Dobranoc
Em; Słodkich snów - odpowiedziałam i poszłam do domu. Tam pogadałam z rodzicami i poszłam do siebie. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka włączając telewizor. Do późna pisałam jeszcze z Harrym smsy aż w końcu ze zmęczenia usnęłam. Cały tydzień był dla mnie jak z bajki. Przy żadnym chłopaku nie byłam taka szczęśliwa. No ale niestety dni szybko mijają. Dzisiaj Harry wyjeżdża. Rano wstałam sobie o 9, ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. W Kuchni już urzędowała moja mama

Em; Hej
mm; No hej. I jak się spało?
Em; Cudownie ;D
mm; o której ma być Harry?
Em; o 11 - powiedziałam i dokończyłam śniadanie. O 10 wyszłam przed dom pobawić się troche z moim psem. Mika to pies który po prostu uwielbia się bawić, troche pogoniłyśmy się za domem, a potem poszłyśmy na przód. Ja usiadłam tyłem do płotu więc nie widziałam czy ktoś idzie czy nie. Mika zaczeła ciągnąć sznur z jednej strony a ja z drugiej. W końcu położyła się przede mną zmęczona, a ja zaczęłam ją głaskać i mówić do niej
Em; Wiesz miki Harry dzisiaj już jedzie. I kto cie teraz będzie głaskał i się z tobą bawił, a kto mnie będzie przytulał? Będziemy za nim tęsknić co? Pewnie myślisz że jestem totalną wariatką, że gadam o tym z tobą, ale przyzwyczaj się, bo jak Hazzy nie będzie to z kimś będe musiała pogadać
H: Hej skarbie - ktoś powiedział a ja momentalnie się odwróciłam i zobaczyłam mojego chłopaka wchodzącego przez brame z torbą
Em; No hej - odpowiedziałam i dałam mu buziaka - gotowy?
H; Można tak powiedzieć
Em; A o której po ciebie przyjadą?
H: Za pół godziny
Em; Yhm.. - zasmuciłam się
H: Hej skarbie, będe cie odwiedzał i będe dzwonił
Em; Wiem ale i tak jest mi ciężko
H; Wiem kotku mi też, no chodź tu - powiedział a ja podeszłam do niego i usiadłam tak jak miałam w zwyczaju czyli pomiędzy  jego nogami. Ciągle gadaliśmy a to pół godziny mineło nam jak pięć minut. Pod mój dom podjechał duży czarny samochód a z niego wysiadło 4 kolegów mojego chłopaka

H: Hej - powiedział i poszedł się z nimi przywitać, mnie też przedstawił, włożył torbe do bagażnika i przyszedł się pożegnać
Em; Będe za tobą strasznie tęskniła
H: Ja za tobą też kochanie, ale będe dzwonił codziennie i postaram się przyjechać - powiedział i mnie pocałował. Po chwili czułam jak mnie podnosi i idzie w strone samochodu więc się od niego oderwałam
Em; Harry co ty robisz?
H; Jedziesz ze mną
Em; Postaw mnie wariacie - powiedziałam a on zrobił to co mu kazałam. Chwyciłam go za ręke i odeszłam troche od samochodu - wiem, będzie ciężko a nawet już jest, ale wiesz że nie moge jechać. Jak będe miała więcej wolnego czasu to do ciebie wpadne z resztą naszej ekipy okej?
H; Ale jak najszybciej
Em; Obiecuje a teraz leć bo musicie już jechać -powiedziałam a on mnie pocałował
H: Kocham cie
Em; Ja ciebie też kocham. Pa - powiedziałam a on poszedł, jak wsiadał do samochodu po moich policzkach poleciały łzy. Gdy zniknął mi z pola widzenia poszłam do domu i usadowiłam się przed telewizorem.tak spędziłam większość dnia, pod wieczór wpadła do mnie Amy i troche sobie pogadałyśmy. Gdy poszła udałam się do swojego pokoju, wzięłam kąpiel i już siedziałam w łóżku aż zadzwonił mój telefon, okazało się że to Harry

Em; Hej miśku
H: Hej słońce. Co tam porabiasz?
Em; A właśnie kładłam się spać
H: To ja może zadzwonie jutro co?
Em; Nie! Dawno nie słyszałam twojego głosu
H: Kiedy do mnie przyjedziesz? Tęsknie za tobą
Em; Kiedy tylko będe mogła, przecież wiesz. A co tam u was, co robiliście?
H; A u nas jakoś leci. Dużo fajnych osób. A ty co dzisiaj porabiałaś?
Em; Emm... ja zamulałam przed telewizorem, później wpadła Amy i troche sobie pogadałyśmy. Jak ciebie nie ma to jest tu tak straaaaaszniee nudno
H: Hah to ja moge powiedzieć to samo, ale zobaczysz niedługo znowu będziemy razem tyle że tym razem na stałe
Em; No ja myśle, bo bez ciebie to ja tu wariuje
H; Hah to dopiero jeden dzień, to co będzie później?
Em; Nie wiem ale coś czuje że przez ten czas zdąża wysłać mnie do psychiatryka
H; Lepiej nie -odpowiedział ze śmiechem.
Gadaliśmy jeszcze godzine i w końcu poszłam się położyć i spać.

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 3


Rano obudziłam się i czułam że leże na czymś niezbyt wygodnym, otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam, że zasnęłam na Harrym jak oglądaliśmy ten horror. Spojrzałam na zegarek i okazało się że jest już 10, więc zaczęłam budzić Hazzę.

Em; Harry! Wstawaj, dalej
H: No jeszcze pięć minut
Em; Ale Harry ja nie mogę wstać! Ruszaj swój tyłek, dalej! Bo inaczej się na mecz spóźnię!
H: No już dobra dobra, wstaje
Em; Dziękuje ;D - powiedziałam i poleciałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,  ubrałam się i uczesałam sobie kitkę. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Hazze jak bierze ubrania ze swojej torby
Em; Co chcesz na śniadanie?
H: Mogą być płatki
Em; Te co zawsze?
H: Tak, zaraz będę aby się ubiorę
Em; Okej to ja jeszcze trochę się ogarnę i pójdę na dół - powiedziałam i zaczęłam poprawiać łóżko, później odsłoniłam rolety i zeszłam na dół. 
Tam wyjęłam z szafki dwie miski, płatki i mleko. Harry już nie raz zostawał u mnie na noc, więc wiedziałam jakie płatki będzie chciał. Oczywiście tak jak ja tylko z zimnym mlekiem. Gdy już wszystko zrobiłam Harry zszedł na dół i wziął się za jedzenie. Gdy zjedliśmy, pozmywałam i ja poszłam do góry spakować torbę a on poszedł do salonu pooglądać tv. Gotowa znowu poszłam na dół.

Em; Harry idziemy? Jest 11 a muszę się przebrać i rozgrzać
H: No pewnie chodź - powiedział i razem udaliśmy się do wyjścia. 

Po 15 minutach drogi i ciągłego nadawania w końcu dotarliśmy do szkoły. Harry poszedł na trybuny a ja poszłam do szatni gdzie były już wszystkie dziewczyny. Szybko się przebrałam i razem z Katie poszłam się rozgrzać. Na trybunach wzrokiem szukałam Harrego, a podczas tego natrafiłam na Matta i Amber obściskujących się, aż nie dobrze mi się zrobiło. W końcu zobaczyłam Hazze a z nim resztę naszej paczki. Trochę się rozgrzałyśmy i grałyśmy pierwszy mecz. Udało nam się wygrać 3;0 a wszyscy byli bardzo radośni że nam się udało. Teraz grały dwie inne szkoły a my miałyśmy chwile przerwy, więc popatrzyłyśmy jak grają nasze przeciwniczki,a gdy grały ostatniego seta znowu poszłyśmy gdzieś z tyłu się rozgrzać. Wszystko skończyło się około 16. Nasza drużyna zajęła pierwsze miejsce, dostałyśmy gratulacje od dyrektora i naszej trenerki. Po rozdaniu nagród poszłyśmy do szatni się przebrać. Wychodząc zaczepił mnie nie kto inny jak Matt

M: Brawo kochanie!
Em; Jakie kochanie?
M; Jesteś moją dziewczyną więc mogę tak do ciebie mówić
Em; Jaką dziewczyną?! Człowieku co ty pleciesz?! Idź lepiej do tej swojej Amber, oboje jesteście siebie warci!
M: Jak ty do mnie mówisz?!
Em; Tak jak chce! A teraz zejdź mi z drogi, bo chce iść do swoich przyjaciół!
M: A może mi powiesz jeszcze że chodzisz z tym Harrym czy jak mu tam!
Em; Nie nie chodzę! A nawet jakby to nie twój zasrany interes! Jest na pewno lepszy niż ty i ta twoja nieudana drużyna! - krzyczałam wychodząc ze szkoły gdzie czekała na mnie reszta a on szedł za mną
M: Jeszcze raz tak powiedz o mojej drużynie to zobaczysz!
Em; Będę mówiła o was jak chcę! Lalusie, nic nie warci debile itd, itp.
M: Zaraz pożałujesz! - krzyknął i podniósł rękę do góry
Em; No dalej uderz mnie! Pokaż jaki jesteś fajny i bijesz dziewczyny! No dalej! Czekam twardzielu! - krzyczałam a przede mnie wszedł Harry
H: Słuchaj koleś jeszcze raz podniesiesz na nią rękę to pożałujesz!
M: Uważaj bo się ciebie wystraszę! - krzyknął, a Harry chwycił go za bluzkę przyciskając mu gardło i przycisnął go do ściany
H: Jeszcze raz! A będzie z tobą źle! - powiedział i go puścił - chodź Em nie zawracaj sobie głowy tym palantem
Em; Dzięki Harry
H: Nie ma za co - powiedział i dalej szliśmy, ale rozmawiając na inne tematy.
 Razem z Harrym doszliśmy do mnie do domu, gdzie czekali już moi rodzice.

m; I jak wam poszło?
Em; Mamy pierwsze miejsce! :D
t; No to gratulujemy! :)
Em; Jest coś na kolacje? Bo jestem strasznie głodna
m; Możecie zamówić sobie pizze
H; Em możemy pogadać?
Em; No pewnie - odpowiedziałam i poszliśmy razem do kuchni
H; Bo wiesz jutro jest ten casting i mówiłaś że też pojedziesz
Em; No i pojadę, nie mówiłam że nie
H; To może byś spała u mnie, bo wcześnie trzeba wyjechać
Em; No pewnie, nie ma sprawy - powiedziałam i poszliśmy z powrotem do salonu do moich rodziców - bo wiecie jest taka sprawa
t; Mamy się bać?
Em; Nie, nie musicie, chodzi o to że jutro jest casting do  X Factor i Harry bierze w nim udział i chodzi o to że ja mu już obiecałam że z nim pojadę
m; Pierwsze co to Harry bardzo się cieszymy, że się zdecydowałeś, a ty Emily nie masz wyboru musisz z nim jechać i koniec kropka
Em; Dziekuje  ale jeszcze jedno, czy mogłabym u niego spać, bo musielibyśmy wyjechać wcześnie rano a jeszcze poćwiczyć miał
t; Jeżeli nie zrobi to problemu to pewnie dlaczego nie
H; Nie, nie żadnego problemu nie będzie ;D

Em; dzięki, to chodź Harry ja się spakuje i możemy iść - powiedziałam i pociągnęłam chłopaka za rękę do mojego pokoju. 

Wzięłam w torbę potrzebne mi rzeczy i mogliśmy iść. Żegnając się z rodzicami dostałam jeszcze trochę kasy i mogliśmy iść. U Harrego byliśmy po 10 minutach. Zaniosłam torbę do jego pokoju i poszliśmy poćwiczyć. Zaśpiewał parę razy piosenkę, wszystko dopracowaliśmy i jednym słowem byliśmy padnięci, bo trochę energii na to poświęcić trzeba. Na kolacje zamówiliśmy sobie pizze, później poszliśmy się wykąpać i spać. Ja spałam w pokoju gościnnym obok pokoju Hazzy. Coś myślę że jutrzejszy dzień będzie świetny, a życie nas obojga trochę się zmieni. Miejmy nadzieje, że na dobre. ;)